Ośrodek Atrakcje Konie Multimedia Kontakt Strona główna

Nasze konie

INDEKS - zawsze byłem tu najważniejszy bo przecież ośrodek nosi moje imię. Kochany przez wszystkich, sam też wszystkich kochałem. Niestety musiałem się z Wami już rozstać. Biegam teraz po niebieskich, wiecznie zielonych pastwiskach, gdzie na pewno kiedyś się spotkamy. I z tymi, którzy mnie znali, i z tymi, z którymi się dopiero poznamy.
   
   
MILTON - jestem najstarszym koniem ze wszystkich w stajni, mam już 22 lata. Pracuję pod siodłem i w hipoterapii. Słynę ze swego uśmiechu - jakiego ? Sami sprawdźcie.

 

 

   
DOSIA - lubię skakać, bo jestem wysoka i podnoszenie nóg nie sprawia mi większych trudności. Naprawdę mam na imię DOSTOJNA, ale wszyscy mówią na mnie DOSIA. Nie wiem czy mam się obrazić ? DESKA ma chyba gorzej.
   
DESKA - też jestem wysoka ale wolę nogi częściej trzymać przy ziemi. Co do imienia to DOSIA ma rzeczywiście rację, to ja raczej powinnam chodzić obrażona . Przecież noszę piękne imię DESDEMONA, a wołają na mnie DESKA.
   
KOMETA i KONSTELACJA - my dowieziemy Cię wozem, bryczką czy saniami tam gdzie sobie zamarzysz, ale pod siodłem też zagalopujemy jak się patrzy. A że jesteśmy Ślązaczkami to maść też mamy odpowiednią - jesteśmy kare jak węgiel.
   
CZATA - bardzo lubię pływać - jak bardzo sami sprawdźcie. Uwaga - boję się parasolek!!!.
   
JURTA - jestem najstarszą z klaczy, ale o rok młodsza od MILTONA. Pamiętam naprawdę wiele i mogę Was wiele nauczyć. Osobiście specjalizuję się w uczeniu dzieci, które z radością wprowadzam w arkana jazdy konnej.
   
JAXA - mam najszlachetniejsze pochodzenie w tej stajni. W moich żyłach płynie pełna krew angielska..., czasami nie mogę się opanować i jak moi współbracia wyścigowi muszę pokazać jak szybko potrafię galopować,a i przeszkody wybieram sobie sam...
   
CZEKAN - chyba jestem najprzystojniejszy bo dziewczyny za mną szaleją i strasznie mnie stroją, czapraczki, owijki, ochraniacze na uszka... cóż ze mnie za koń. To chyba dlatego, że tak dobrze skaczę, choć kopytka mam delikatne.
   
NOSTRZYK - mam równie szlachetne pochodzenie jak JAXA, a może nawet bardziej, bo nas koników polskich jest zdecydowanie mniej na świecie niż zwyczajnych anglików, a w dodatku jesteśmy piękne...
   
HEBE - jestem arabokonikiem - łączę cechy szlachetnego araba i jeszcze szlachetniejszego konika polskiego - też mam ciemną pręgę na grzbiecie,
   
HURAGAN - wpisano mi w paszport - koń gorącokrwisty - staram się zasłużyć na to określenie, wzrostem nie imponuję ale mam serce do jazdy i bardzo to lubię,
   

KANON - też jestem kary jak Ślązaczki, chociaż wozu nie miałem jeszcze okazji ciągnąć. Podobnie do Dosi i  Czekana lubię skakać. Niektórzy dopatrują się we mnie bliskich związków z Harym Potterem - też mam błyskawicę na czole!

   
BURBON - razem z APRILEM i HUBALEM jesteśmy juniorami w tej stajni, podobno mam talent ujeżdżeniowy, a więc czeka mnie dużo pracy bo chcę być sportowcem,
   
KUCYKI - właściwie jesteśmy konikami PONY, nie można nas pominąć, bo choć jesteśmy na gościnnych występach to zamierzamy tu wrócić i cieszyć sobą dzieci i dorosłych. Nasze gwiazdy to ALBERT, BEN, i oczywiście DORIS.
Nowe gwiazdy wśród nas to FRANCIS, SILVER i GUNIA - kuce walijskie, które są już u nas na stałe. A na dodatek KASIA z synem KREONEM oraz  ojciec KREONA - MAKS z drugim synem groźnym TORNADO. TOSIA - najmniejsza w stajni i KARINO - kuc który chce rządzić w stadzie maluchów.
   
ANION - odebrałem palmę pierwszeństwa co do smarkatości Hubalowi i Burbonowi - teraz ja jestem najmłodszy! Wzrostu jestem jeszcze niepełnego, ale za to mogę się pochwalić, że będzie ze mnie piękny Ślązak i odciążę Kometę i Konstelację w pracy przy wozie.

 

 

   
ARAMIS - ja też dołączyłem do młodzieży. Razem, jak nam się nudzi na padoku, wymyślamy różne ciekawe zabawy - ostatnio bawiliśmy się w węża .... strażackiego.

 

 

   
GERDA - jak przyjechałam to byłam chuda jak patyk, cała potrafiłam się schować za Panem Jurkiem. Teraz mi się trochę poprawiło i taka sztuka już się nie uda.

 

 

   
LAMUR - chyba teraz to ja jestem najwyższy w stajni. Swoje lata już mam, dużo umiem (potrafię te wszystkie zaplątywania nóg) choć trzeba do mnie mówić bardzo wyraźnie bo nie zawsze rozumiem, że akurat to co mi pokazują oznacza zagalopowanie (kiedy ja się nauczyłem inaczej)

 

 

   
LOTUS - dołączyłem do młodziaków, też rozrabiam razem z Hubalem, Burbonem i Aramisem. Mam jeszcze trochę problemów z równowagą, czasem zapominam, że koń ma cztery nogi i myli mi się którą najpierw mam postawić, ale będę skakał! Bardzo mi się to podoba!

 

   
IANDA - razem z Lamurem należymy do tej samej rodzinki (oboje pochodzimy z Holandii), choć ja wolę skakać. Wprawdzie karierę sportową mam już za sobą, to chętnie jeszcze młodych adeptów tej sztuki pouczę (ale musicie być już dobrze do tego przygotowani).

 

 

   
BENITA - z kuców mam najkrótszy staż w stajni, bo choć przyjechałam z Oskarem, on wrócił na "stare śmieci", a dla mnie wszystko jest nowe. Jestem trochę nieśmiała i nieufna, (tak dużo się wokół mnie dzieje), ale dzieci chętnie ze mną współpracują, szczególnie na lonży.

 

 

   
OSCAR - razem z Benitą jesteśmy największymi kucami. Pięknie dobrana z nas para. Pomimo tego, że jestem bardzo nietypowym kasztanem i cały czas słyszę spory na temat swojego umaszczenia, to i tak grono moich wielbicieli się powiększa. W 2006 roku niewiele mi brakowało do zdobycia pucharu na Mistrzostwach Śląska w skokach. Mam nadzieję, że wreszcie ktoś ze mną stanie na podium.